W nocy z 16 na 17 grudnia potężne trzęsienie ziemi o magnitudzie 7,3 dotknęło wyspy Vanuatu na Pacyfiku. Epicentrum wstrząsów znajdowało się 30 km na zachód od stolicy, Port-Vila, na głębokości 57,1 km, co sprawiło, że jego skutki były szczególnie dotkliwe. Niestety, na skutek kataklizmu zginęła co najmniej jedna osoba, a kilku innych zostało rannych. W sieci pojawiły się zdjęcia obrazujące zniszczenia, jakie spowodował ten żywioł.
SZKODY I REAKCJA AMBASADY
Poważne uszkodzenia dotknęły wiele budynków, w tym kompleks, w którym mieszczą się placówki dyplomatyczne krajów zachodnich, w tym Stany Zjednoczone. Rzecznik amerykańskiej ambasady w Port Moresby oświadczył: „Nasza placówka w Port Vila doznała znacznych uszkodzeń i pozostaje zamknięta do dalszego odwołania. Myślimy o wszystkich, którzy ucierpieli w wyniku tego tragicznego wydarzenia, a rząd USA będzie współpracować z naszymi lokalnymi partnerami.”
OGROM ZNISZCZEŃ W PORT VILA
Katie Greenwood, szefowa regionalna Międzynarodowej Federacji Czerwonego Krzyża i Czerwonego Półksiężyca, podkreśliła, że straty są rozległe. Wiele budynków w centrum Port Vila uległo zawaleniu, a infrastruktura w obszarach prowincjonalnych została poważnie uszkodzona. Wolontariusze Czerwonego Krzyża są w gotowości, by pomóc dotkniętym przez to nieszczęście społecznościom.
MINIMUM ZAGROŻENIA TSUNAMI
Amerykańska agencja naukowo-badawcza United States Geological Survey (USGS) uspokoiła, informując, że nie ma zagrożenia tsunami związku z tym trzęsieniem ziemi. Mimo to, strach i niepewność wciąż dominują wśród mieszkańców Vanuatu, którzy z niepokojem spoglądają w przyszłość po tak poważnym kataklizmie.
(Źródło: CNN)