Susie Wiles objęła stanowisko szefowej personelu Białego Domu, wprowadzając nowe zasady w otoczeniu Donalda Trumpa. Jak donosi „Daily News”, odmówiła przyznania Elonowi Muskowi biura w bliskim sąsiedztwie Gabinetu Owalnego oraz starała się zapanować nad ambicjami miliardera, który chciałby pełnić funkcję „drugiego wiceprezydenta”.
Nowa rzeczywistość w Białym Domu
Susie Wiles, mająca 67 lat, ma za sobą długą karierę w Partii Republikańskiej i znaczące wsparcie dla Donalda Trumpa. Po jego listopadowym zwycięstwie w wyborach prezydenckich, Trump postanowił uhonorować Wiles, powołując ją na prestiżowe stanowisko. Swoje obowiązki rozpoczęła od ustanowienia zasad dotyczących korzystania z mediów społecznościowych przez osoby ubiegające się o stanowiska w administracji.
Jej decyzje wydają się wyraźnie ukierunkowane na ograniczenie wpływu Elona Muska, który niedawno objął kierownictwo Departamentu ds. Efektywności Rozwoju. Jak informuje „Daily Mail”, Wiles zablokowała Muskowi dostęp do biura blisko Gabinetu Owalnego, co z pewnością może wpływać na dynamikę jego pracy, gdyż jego departament będzie mieścił się w Budynku Biurowym Eisenhowera, po drugiej stronie ulicy.
Władza silnej ręki
Na dodatek, Musk będzie podlegał ścisłemu nadzorowi szefowej personelu. Oznacza to, że wszystkie raporty przygotowywane przez miliardera trafią na biurko Wiles. Co więcej, miała ona osobiście prosić Muska o zaprzestanie dążeń do roli „drugiego wiceprezydenta” w administracji Trumpa. W ten sposób Wiles realizuje swoje zapowiedzi o wprowadzeniu silnej ręki w zarządzaniu Białym Domem.
Wiles, od początku swojej działalności w kampanii Trumpa w 2016 roku, podkreślała, że osoby działające w pojedynkę lub mające tendencję do kreowania się na gwiazdy, nie będą tolerowane. „Mój zespół i ja nie będziemy akceptować odmów, podważania decyzji czy dramatyzowania, ponieważ to tylko utrudnia naszą misję” – mówiła jeszcze przed inauguracją Trumpa.
Donald Trump, doceniając Wiles, określił ją jako „lodową damę”, podkreślając jej twardość, inteligencję oraz zdolności przywódcze. „Jest osobą twardą, innowacyjną, powszechnie podziwianą” – pisał o niej, gdy ogłaszał jej wybór na szefową personelu Białego Domu. Jej wpływ na administrację może okazać się kluczowy w najbliższych miesiącach.
Źródło/foto: Interia