Władze Chin zatwierdziły jedną z najambitniejszych inwestycji XXI wieku – projekt budowy największej zapory wodnej na świecie, która powstanie na rzece Yarlung Tsangpo (znanej również jako Brahmaputra) na Wyżynie Tybetańskiej, co potwierdziła agencja Reuters. W związku z tym pojawiły się obawy ze strony Indii i Bangladeszu, które leżą w dolnym biegu rzeki, dotyczące ewentualnego wpływu budowy na środowisko.
Potężna hydroelektrownia w zasięgu ręki
Jak wskazują szacunki chińskiej firmy Power Construction Corp. z 2020 roku, przeszła hydroelektrownia, powiązana z zaporą, ma mieć zdolność produkcji 300 miliardów kWh energii elektrycznej rocznie. Dla porównania, obecnie największa zapora na świecie, Tama Trzech Przełomów, generuje 88,2 miliardów kWh, co oznacza, że nowy projekt ma potencjał, aby trzykrotnie zwiększyć tę produkcję.
Ogromne koszty i wyzwania
Agencja Reutera podaje, że budżet na realizację inwestycji również wzrośnie w porównaniu do początkowych prognoz. Budowa Tamy Trzech Przełomów kosztowała ponad 254 miliony juanów (około 35 miliardów dolarów), co było czterokrotnie wyższą kwotą niż zakładano wcześniej, a także wiązało się z przesiedleniem około 1,4 miliona osób.
Ekologiczne pytania i niepokój sąsiadów
Nowa zapora ma być kluczowym elementem w dążeniu Chin do ograniczenia emisji dwutlenku węgla i osiągnięcia neutralności węglowej. Oprócz ekologicznych celów, projekt ma wspierać rozwój przemysłu oraz tworzyć nowe miejsca pracy w regionie, jak donosi agencja Xinhua. Mimo zapewnień Pekinu, nie podano jednak informacji o liczbie osób, które zostaną przesiedlone z powodu realizacji tej ambitnej inwestycji.
W odpowiedzi na te działania, Indie i Bangladesz, obawiające się konsekwencji ekologicznych i hydrologicznych budowy, podkreślają, że projekt może mieć znaczący wpływ na lokalny ekosystem, a także na przepływ rzeki w dolnym jej biegu. W obliczu tych wyzwań, warto zadać sobie pytanie: czy korzyści z tej wielkiej inwestycji przewyższą potencjalne ryzyko dla środowiska i społeczności sąsiadujących krajów?
Źródło/foto: Polsat News